TORONTO

Z sentymentem oglądam te zdjęcia. Kolejny, z wielu punktów mojej wielkiej wędrówki, już za mną.
Do Toronto wyruszyłam z samego rana, a i tak nie udało mi się zrealizować w całości mojego… jakże rozbudowanego planu. Dzięki wujkowej mapie i kawowym przystankom w Tim Hortons, nie zgubiłam się ani razu. Tego bałam się najbardziej, biorąc pod uwagę fakt, że od czasu do czasu potrafię zgubić się w Warszawie. Do Toronto dojechałam z Guelph linią autobusową Greyhound, którą niebawem przemierzałam także trasę z Nowego Jorku do New Britain. Wygodnie i w przystępnej cenie. Toronto zwiedzałam pieszo, co w głównej mierze (oprócz wieczornego deszczu) przyczyniło się do tego, iż z braku czasu nie dotarłam do dwóch interesujących mnie dzielnic, jakimi są sąsiadujące ze sobą Chinatown oraz Kensington Market. Na pewno wrócę! Czas spędzony w Toronto wykorzystałam maksymalnie, pokonując ponad jedenaście kilometrów, nie licząc tych, które wydreptałam w Eaton Centre. Na liście Toronto mustsee umieściłabym na wysokiej pozycji odwiedzone przeze mnie Bata Shoe Museum. Trzy poziomy, cztery wystawy, setki przepięknych butów! Rewelacja! Większość z nich widziałabym
w swojej szafie, choć niektóre mają po kilkaset lat.

_MG_4290

_MG_4254

_MG_4278

_MG_4284

_MG_4247

_MG_4229

_MG_4231

_MG_4218

_MG_4221

_MG_4226

_MG_4225

_MG_4214

_MG_4327

_MG_4332

_MG_4338

Untitled-1

_MG_4348

_MG_4346aa

_MG_4294

_MG_4349

_MG_4352

_MG_4353

_MG_4232

_MG_4357

_MG_4358

_MG_4362

_MG_4361

_MG_4360

Untitled-2

_MG_4239

_MG_4381

_MG_4383

_MG_4384

_MG_4395

_MG_4398

_MG_4399

_MG_4401

_MG_4405

_MG_4406

_MG_4296

_MG_4316

_MG_4304

_MG_4322

_MG_4320