BIG GREEN APPLE

Jak zielone jest Wielkie Jabłko? O wiele bardziej, aniżeli mogłoby się wydawać.

Betonowa dżungla. Rozgrzany, parujący asfalt. Brudne chodniki, zaśmiecone parki. Gigantyczne skupisko szklanych wieżowców, między które nie da się wcisnąć igły, a co dopiero mówić o jakimś… drzewku, krzaczku, czy klombiku. Drapacze chmur izolujące mieszkańców od promieni światła, zapobiegające rozwijaniu się najdrobniejszych form roślinności. Zieleń – tylko Central Park. Czyż nie tak niektórzy wyobrażają sobie Nowy Jork?

Tymczasem ciasna, biznesowa przestrzeń miejska, gdzie każdy skrawek jest na wagę złota, dzięki oryginalnym projektom, w doskonały sposób poddawana jest procesom rewitalizacji. Spacerując ulicami, co chwilę mijamy zielone akcenty, które ożywiają miasto i tworzą dodatkowe miejsca wypoczynku, zarówno dla mieszkańców, jak i turystów. Nawet najmniejsze betonowe poletka przekształcane są niekiedy w awangardowe projekty. Dużo tutaj klimatycznych, niewielkich skwerków, urzekających minimalizmem i estetyką, gdzie można jak turysta – przycupnąć i złapać oddech w trakcie szalonego transu zwiedzania lub jak tubylec – poopalać się, poczytać książkę, pospacerować z psem, poćwiczyć w rytm muzyki.

Zielony Nowy Jork inspiruje mnie.  

Szczególnie takie miejsca jak High Line, zielony deptak okuty w stalową konstrukcję starej linii kolejowej. Oryginalna i nietypowa atrakcja, która rozciąga się ponad miastem na długości dwóch kilometrów. Drzewka, krzewy, trawy, kolorowe kwiaty, nowoczesne ławki, drewniane leżanki, pozostałości starego torowiska. Obraz uzupełnia fantastyczna panorama postindustrialnego Manhattanu.

Urzekła mnie w tym mieście idea tworzenia zielonych dachów na szczytach zarówno starych, niszczejących budynków, jak i nowoczesnych wieżowców. Włączanie ich do przestrzeni miejskiej jest dla mnie genialnym pomysłem. Prywatne ogrody górujące nad miastem. Miejsce odpoczynku od zgiełku, jak i organizowania nocnych imprez. Bo nie wyłącznie o ekologiczny aspekt tutaj chodzi. Dachy Nowego Jorku tętnią życiem. Przecież to miasto nigdy nie śpi. Na dachach rozgrywają się także kulinarne rewolucje. Pierwszy posiłek w NYC zjadłam w restauracji zlokalizowanej na jednym z nich. Jak ją znaleźliśmy? Bardzo prosto. Bez porównywarek, recenzji, zebranych opinii. Wystarczyło unieść głowę
i patrzeć w górę.

_MG_4859a

Untitled-1

_MG_4864

_MG_4857

Untitled-2

_MG_4566

_MG_4570

Untitled-4

_MG_4920a

_MG_4926

_MG_4924

Untitled-6

_MG_4930a

_MG_4940

_MG_4953

Untitled-7

_MG_4973a

_MG_4975

Untitled-5a

_MG_4955

_MG_4976

Untitled-9

_MG_4977

_MG_4978

_MG_4652

_MG_5048

_MG_5037

_MG_5044

Untitled-3

_MG_5192