MAGIC SECOND HAND SHOP

Fascynują mnie miejsca, które powstają w wyniku połączenia pasji, kreatywności, wielkiego entuzjazmu, kumulacji dobrej energii, artystycznych wizji i zamiłowania do wykonywanej pracy. Uwielbiam ludzi, którzy tworzą takie magiczne przestrzenie, funkcjonujące zupełnie poza czasem. Nie ważne, czym się zajmują. Ważne, że kochają to, co robią i zarażają przy tym innych swoim podejściem do życia. Bije od nich zazwyczaj wielkie ciepło, opowiadane historie chwytają za serce, a sama rozmowa i czas spędzony z nimi – niezwykle inspirują. Jednocześnie urzekają totalnym niedopasowaniem do dzisiejszego świata, odrębnością, świadomym nienadążaniem za codziennością, zamierzonym zagubieniem i subtelną powolnością.

Jestem emocjonalną kolekcjonerką wzruszeń, zachłannie kumulującą w sobie każde uczucie. Może to usprawiedliwiać fakt, że inaczej spoglądam na miejsca (nazywane często rupieciarniami, czy graciarniami), rzeczy i wydarzenia, uważane przez innych za mało interesujące, zwykłe i nijakie. Jakiś czas temu zabrałam Was w odwiedziny do Paula, właściciela Ziggy’s Barber Shop w Rocky Hill. Dzisiaj przedstawię Wam Second Hand Shop, który odwiedzam zawsze, gdy tylko pojawiam się w Niemczech. Piękna, długa historia wraz z kryjącą się za tonami ubrań i setkami niepotrzebnych rzeczy cudowną inicjatywą. Sklep działa przy Nieder-Ramstädter Diakonie, największym ośrodku dla osób niepełnosprawnych w południowej Hesji. Jest to ogromny system budynków i mieszkań, gdzie niepełnosprawni m.in. mieszkają, rozwijają się, zdobywają wykształcenie, biorą udział w różnego rodzaju warsztatach i pracują. To właśnie z myślą o nich powstał Second Hand Shop. Okoliczni mieszkańcy przywożą tutaj ze swoich domów niepotrzebne rzeczy, a zysk z ich sprzedaży jest przekazywany na rzecz ośrodka. Każdy, kto tutaj zwita, znajdzie coś dla siebie. Ceny są bardzo symboliczne. Bardziej chodzi o samo zawarcie transakcji i o to, by przedmiot znalazł nowego właściciela, niż o czysty zysk.

Nostalgiczny przystanek, gdzie każda rzecz w pozornym bałaganie ma swoje ściśle określone miejsce. Wybierając się na wycieczkę po trzystu metrowym sklepie, odkrywając każdy jego najmniejszy zakamarek, mijając tony odzieży, tkanin, płyt winylowych, książek, różnego rodzaju sprzętów, butów, zabawek, biżuterii i ujmujących dekoracji, bierzemy udział w przedsięwzięciu, którego głównym celem jest integracja społeczna i pomoc tym, którym umysłowe słabości utrudniają codzienne funkcjonowanie.

Pracująca tutaj Sigrid, która przedstawiła mi się jako Secret (Jestem Secret, jak Top Secret) z wielkim zamiłowaniem oddaje się swojej pracy, tworząc niezwykłą atmosferę tego miejsca. Twierdzi, że tydzień bez pracy w sklepie jest jak pudding ryżowy bez cukru i cynamonu. Wszystkie dekoracje są jej dziełem i tylko one nie są tutaj na sprzedaż. Każda, nawet najmniejsza aranżacja, niesie ze sobą drobne przesłanie, ukrytą metaforę, anegdotę, czy motywujący cytat. Odwiedzając ten sklep, możemy go studiować, jak najlepszą książkę. Miłego zwiedzania! 

 

IMG_7659

Untitled-1

IMG_7432a

Untitled-5

IMG_7632

IMG_7471

IMG_7456

Untitled-2

IMG_7499

IMG_7480

Untitled-6

IMG_7443

IMG_7484

Untitled-3

IMG_7521

Untitled-7

IMG_7505

IMG_7559

Untitled-8

IMG_7563

IMG_7558

Untitled-10

IMG_7541

IMG_7520-2

IMG_7519

IMG_7591

IMG_7547

Untitled-9

IMG_7621

IMG_7479

IMG_7645

Untitled-4

IMG_7639