szkoła podstawowa w Siem Reap I KAMBODŻA

Education is the most powerful weapon which you can use to change the world.
 
― Nelson Mandela

 

SIEM REAP. KAMBODŻA.

Budynek w rowie, tuż przy głównej drodze w Siem Reap. Przebiegające po kładce dzieci zwróciły moją uwagę. Jej fatalny stan nie wpływał zupełnie na szybkość jej pokonywania. Maluchy przekrzykiwały się radośnie. Stojący nieopodal znak zasugerował mi, iż trzy rozlatujące się obiekty to nic innego, jak szkoła podstawowa. Zatrzymałam się i zapewne z niedowierzaniem malującym się na mojej twarzy usiadłam na krawężniku. Wszystko w rozsypce. Budynki stały w zaśmieconej wodzie, a kontrast pomiędzy szkołą a otaczającymi ją nowymi domami na wysokich palach był uderzający.

– Może chcesz wejść do środka i zobaczyć naszą szkołę? Zapraszamy, akurat mamy przerwę.

SZKOŁA W ROWIE

Zeszłam po rozwalających się schodach, by przejść do rozwalającej się szkoły po rozwalającej się kładce. Dzieciaki muszą wykazywać się nie lada sprytem, rozpędzone przeskakują ją zwinnie i nie wpadają do wody. Brudnej tak bardzo, że zaniemówiłam niemal, gdy zobaczyłam chlapiących się w niej uczniów i mężczyznę łowiącego ryby w tym płytkim bajorze.

W szkole są dwie klasy, a każda z nich liczy ponad trzydziestu uczniów w różnym wieku – od siódmego do czternastego roku życia, nauka bez żadnego podziału. Tego dnia jeden nauczyciel prowadził lekcje w dwóch klasach, w tym samym czasie. Powód bardzo prosty: brak nauczycieli nie pozwala zorganizować zastępstwa w przypadku choroby.

NAUCZYCIEL Z POWOŁANIA

– Aby zostać nauczycielem w Kambodży trzeba mieć powołanie. Czym innym możesz się kierować, kiedy wiesz, że miesięcznie będziesz zarabiać 50$? Takie wypłaty nie motywują do wybierania tego zawodu. Jakiś czas temu podnieśli płace nauczycielskie i teraz zarabiamy 150$, ale pieniądze mimo wszystko nie wystarczają na prowadzenie życia na dobrym poziomie. Nie mówiąc już o tym, że zawód ten nie wpływa pozytywnie na budowanie związków. Nikt nie chce wiązać się z nauczycielem, który marnie zarabia. Matka do dziś pyta mnie, jak wyobrażam sobie znaleźć żonę z taką wypłatą. Nigdy nie odłożysz na wesele – powtarza wciąż. Jest to ogromny wydatek, pan młody finansuje wszystko, dając dowód temu, iż na wybrankę zasługuje i jest w stanie zapewnić jej godne życie.

Rozmawialiśmy nieco ponad godzinę, w trakcie której dzieci nie odezwały się ani słowem. Bardzo grzeczne, skupione na swoich zadaniach, przyglądały się nam w skupieniu. Na większą swobodę pozwalały sobie tylko w trakcie przerwy. Dwie klasy w jednym czasie, ponad sześćdziesięcioro dzieci, cisza i spokój jakiego dawno nie widziałam w polskich podstawówkach, a odwiedzam ich każdego roku wiele.

EDUKACJA TO JEDYNA SZANSA DLA KAMBODŻY

– Nikomu nie zależy na nauce, a tylko w ten sposób możemy zmienić nasz kraj. Edukacja to jedyna szansa dla Kambodży. Trzeba zacząć od podstaw, od najmłodszych, by przywrócić jej dawną świetność i potęgę. To oni są szansą na lepszą przyszłość. Kambodża jest królestwem tylko z nazwy, zupełnie pozbawiona mocy i siły, powoli zaczyna tętnić nowym życiem. Jak jednak wprowadzać zmiany, kiedy tylko nieliczni rodzice wysyłają swoje dzieci do szkół? Jak oczekiwać poprawy, kiedy nie ma zainteresowania? Rodzice nie przywiązują uwagi do edukacji, nie interesują się, nie pytają. Nie czytają uwag, bo czytać nie potrafią. Prowadzę dzieciom indywidualne dzienniki, każdego miesiąca wystawiam opinie w poszczególnych rubrykach, świadczące o zdobytych umiejętnościach, oceniam wyniki ich pracy. Zawsze proszę rodziców, by podpisywali się pod informacjami, które przekazuję im w tych dzienniczkach. Wracają puste, bez potwierdzenia zwrotnego. Nie jestem w stanie tego akceptować, więc wymyśliłem, iż dzieci będą składały na dokumentach odciski palców.

PO KŁADCE DO KLASY

Pierwsza kładka prowadzi do głównego budynku szkoły. Na parterze są dwie sale lekcyjne, u góry znajduje się sala gimnastyczna. Z każdej klasy można przejść dodatkowymi drzwiami do dalszej części kompleksu edukacyjnego. Budynek znajdujący się po prawej stronie stanowi dodatkową salę lekcyjną, natomiast ten ukryty za głównym obiektem (zobacz na pierwszym zdjęciu), którego dach widoczny jest z głównej ulicy, to pokój nauczycielski i gabinet dyrektora.

DYREKTOR WIDMO

– Nigdy go nie ma. Nigdy nie sporządza wymaganych raportów. Widzisz te wszystkie dokumenty? Siedzę godzinami po zakończonych zajęciach, wypełniam je skrupulatnie i daję mu do podpisania. Wysyłam, bo przecież szkoła musi funkcjonować. Wszyscy myślą, że to on, ale on widnieje jedynie na zdjęciu, o tutaj… Dyrektor widmo. Bardzo dużo pije, bo musi utrzymać stanowisko. Pije z tymi na górze, więc dopóki będzie obejmował tę posadę, nie ma szans na większe zmiany. A nasza szkoła potrzebuje się rozwijać. Zamknięte koło.

Na biurku stoi kwiatek w butelce po whisky, obok sterty niewypełnionych papierów i zalegającej korespondencji.

– Najgorzej jest podczas pory deszczowej. Szkoła jest zamknięta przez dwa miesiące. Woda podnosi się, a wraz z nią szkoła osadzona na pontonach. Wszystko pływa, szkoła jest zalana, w środku panuje zupełny bałagan, który później musimy sprzątać. A wystarczyłoby wyremontować szkołę i osadzić ją na palach, przykładem sąsiadujących z nami domów. Nikt się tym jednak nie zajmie, bo nikomu na tym nie zależy.

 

IMG_7930
 
IMG_7931
 
IMG_7942
 
IMG_7943
 
IMG_7946
 
IMG_7949
 
IMG_7947
 
IMG_7958
 
IMG_7957
 
IMG_7974
 
IMG_7976
 
IMG_7979
 
IMG_7965
 
IMG_7991
 
IMG_7963
 
IMG_7982
 
IMG_7996
 
IMG_7967
 
IMG_7980
 
IMG_7983
 
IMG_8029
 
IMG_7988
 
IMG_7984
 
IMG_7985
 
IMG_7990
 
IMG_8025
 
IMG_7999
 
IMG_8010
 
IMG_8005
 
IMG_7992
 
IMG_7994
 
IMG_8003
 
IMG_8026
 
IMG_8013
 
IMG_8031
 
IMG_8032
 
IMG_8045
 
IMG_8054
 
IMG_8036
 
IMG_8057
 
IMG_8038
 
IMG_8062
 
IMG_8070
 
IMG_8069
 
IMG_8067
 
IMG_8074