Sai Noi Beach I WAITING FOR THE SUNRISE

Wypadłam ze świata internetu na dobre, choć nadal dużo podróżuję, na blogu NIC. Wszystkie wrażenia, obrazy i emocje zagarnęłam dla siebie. Od ponad roku mieszkam w Tajlandii, w ciągu tego czasu byłam w Kambodży, Polsce, Ukrainie, Rosji, Indiach (dobrze formułujcie swoje marzenia, bo trzy ostatnie to tylko kilkugodzinne stopover’y) i Birmie, a teraz piszę do Was z Niemiec. Do Nowej Zelandii nie doleciałam, ponieważ w Hua Hin odnalazłam wszystko, co zgubiłam gdzieś po drodze. Zostaję.

EVE CAN GO

Nowa nazwa bloga (nowe statystyki i liczniki lajków – wszystko się wyzerowało wraz ze zmianą domeny) odzwierciedleniem nowego życia. Świadomie kreuję rzeczywistość i wyznaczam sobie kolejne cele. EVE CAN, bo tak zwyczajnie – mogę, jeśli tylko chcę.

Żyjąc pomiędzy Azją a Europą spełniam jedno ze swoich największych marzeń. Mieszkam niedaleko plaży, nigdy nie brakuje mi słońca, cieszę się bogactwem owoców i warzyw, w mojej szafce na buty królują japonki i sandały, jestem zakochana (nie tylko w życiu i Tajlandii), podróżuję, na co dzień robię przepiękne koktajle z wielkimi, owocowymi konstrukcjami, a ludzie je kochają. W ciągu kilku ostatnich lat zmieniłam dosłownie wszystko. Nie pomogła mi czarodziejska różdżka, czy magiczne zaklęcie, a usilna chęć zmiany, wydźwignięcia się oraz codzienna praca nad sobą. Żeby coś zmienić, trzeba podjąć niejedną trudną decyzję, zamknąć porządnie drzwi, zakończyć wszystkie relacje, które nie są dla nas zdrowe i z szacunkiem do przeszłości spokojnie patrzeć w przyszłość, ciesząc się dniem dzisiejszym. Dobrze przeżyte dziś to gwarancja dobrego jutra. Oczywiście, że zakręty są straszne, bo nigdy nie wiemy, co się za nimi kryje. Mimo wszystko, są w życiu potrzebne, po trudnej wędrówce wreszcie wjeżdżamy na prostą, która pozwala nabrać dystansu i skupić się na zdobywaniu umiejętności bycia szczęśliwym. TAK! Tego po prostu trzeba się nauczyć.

SZCZĘŚCIE CODZIENNE

Niekiedy zamykamy lokal o czwartej rano, wracamy do domu, wskakujemy w wygodne ubrania i wyskakujemy na jedną z naszych ulubionych plaż, by tam przywitać nowy dzień. Prosto z Sai Noi Beach wyruszamy na tradycyjny tajski masaż (20zł/1h). Zasypiam około dziesiątej rano. Życie na opak. Szczęśliwa bardzo. W naszym polsko-tajskim domu. 

 

 

IMG_2806

IMG_2783

IMG_2803a

IMG_2887

IMG_2827

IMG_2796

IMG_2807a

IMG_2990

IMG_3012

IMG_2986

IMG_3029

IMG_2853

IMG_3001

IMG_3002

IMG_3007

IMG_2997

IMG_2916

IMG_2892

IMG_2906

IMG_2206

IMG_2940

IMG_2811

IMG_3016

IMG_3039

IMG_2933

Untitled-1

IMG_2831

Untitled-4

IMG_2969

Untitled-2

Untitled-3

IMG_2936

IMG_2957

Untitled-5

IMG_3051