GRASS ON THE MOON

Postawiłam stopę na Księżycu porośniętym zieloną trawą. Muzyka bowiem jest jak dobra książka, poszerza granice wyobraźni, unosi i porywa, zabiera w magiczną podróż w czasie i przestrzeni. Poddałam się, dryfując lekko w rytm zapadających w pamięć dźwięków.

Pod koniec listopada, który ku mojej radości jest tutaj miesiącem ciepłym, kolorowym i pozytywnie nastrajającym, podczas kameralnego festiwalu na dachu Seenspace, pierwszego w Tajlandii nadmorskiego centrum handlowego, Pook wraz ze swoim zespołem The Sticky Rice, wystrzelił nas w kosmos. Szybka akcja. Spadliśmy na Ziemię tuż po występie, gdy scena została przejęta przez kolejny alternatywny band. Sobota to dla nas dobra robota (do Hua Hin przyjeżdżają na weekend mieszkańcy Bangkoku; oni łapią oddech, a miejscowi – wreszcie zarabiają), więc nim się obejrzeliśmy, Pook zamiast mikrofonu trzymał patelnię i dzielnie smażył steki, a ja tworzyłam koktajlowe konstrukcje, dając wspólnie wyraz naszemu przekonaniu o tym, że sztukę można jeść, a naszą można najeść się do syta.

 

 

_mg_6652

untitled-4

_mg_6650

_mg_6657a

untitled-2

_mg_6663

_mg_6670-2

_mg_6675

_mg_6673

_mg_6656

_mg_6669

_mg_6679a

_mg_6681

_mg_6698

_mg_6634

_mg_6689

_mg_6678

_mg_6677

_mg_6695

_mg_6707

_mg_6701

_mg_6712

_mg_6717

untitled-1a

_mg_6733

_mg_6778

_mg_6767

_mg_6739

_mg_6780

_mg_6722

_mg_6785

_mg_6809

_mg_6765a

_mg_6776a

_mg_6826

_mg_6827