BARDZO NIEŚWIĄTECZNA WIGILIA, CZYLI NOISE MARKET FESTIVAL

Nie ubrałam choinki, nie zrobiłam stroika, nie zawiesiłam ani jednej lampeczki, łańcucha, bombeczki. Nie ulepiłam setki pierogów, nie zrobiłam krokietów, nie upiekłam pierników, nie popiłam wszystkiego czerwonym barszczem lub choćby czerwonym winem, nie umyłam okien, nie posprzątałam domu, nie zrobiłam świątecznego wpisu na blogu, nie latałam po supermarketach za prezentami, nie zanuciłam kolędy, nie siedziałam z rodziną przy wigilijnym stole, nie podzieliłam się opłatkiem, nie spróbowałam w jeden wieczór dwunastu różnych potraw, nie obejrzałam świątecznego filmu… I tak bez końca…

Kiedy stojąc przed lustrem tworzyłam ten jakże beznadziejny, świąteczny bilans, budząc do życia uśpioną tęsknotę, karmiąc ją wciąż kreowanymi przez siebie obrazami i pozwalając jej przybierać coraz to większy rozmiar, użalając się nad sobą i mamrocząc pod nosem o tym, że w następnym roku ulepię tysiąc pierogów, albo pójdziemy na łatwiznę i polecimy z Pook’iem do Polski, wtedy właśnie pojawił się ON, który w jednej sekundzie sprowadził mnie na Ziemię, pochylając się i szepcząc do ucha: Łesołych Wsiąt

 

_mg_8007

_mg_7906

untitled-3

_mg_7872

_mg_7904

untitled-2

_mg_7960

_mg_7902

_mg_7908

_mg_7896

_mg_7883

_mg_7881

_mg_7962

_mg_7877

_mg_7967

_mg_7897

_mg_8014

untitled-6

_mg_7998

_mg_8002

_mg_7893

 

_mg_7967

_mg_7984

_mg_7969

untitled-5

_mg_8020

_mg_7923

_mg_8027

untitled-4

_mg_8024

_mg_8018

_mg_7961

_mg_7983

_mg_7927

_mg_7980

_mg_7950

_mg_7944

_mg_7945

untitled-1

_mg_8039

_mg_8041

_mg_8042

_mg_8044

_mg_8052