KONTRASTY SIEM REAP

KONTRASTY SIEM REAP

Kontrasty Siem Reap – ile godzin trzeba spędzić w tym mieście, by dostrzec coś poza nimi? Ogromne rozdźwięki kreśliły w moich oczach wielką przepaść pomiędzy Tajlandią a Kambodżą. Turystyczna, prężnie rozwijająca się Kraina Uśmiechu zdecydowanie wyprzedza krainę, której uśmiech jest przecież równie życzliwy, serdeczny i szeroki. Kontrast poziomu życia mieszkańców, bieda oświetlana blaskiem skąpanych w złocie świątyń, wielka naturalność, zdystansowanie przeplatane zawstydzeniem i prostota stylu życia. To było uderzające. Na tle zastanego obrazu Siem Reap, Tajlandia wydawała mi się być w jakimś stopniu bardziej europejska. Dzikość Kambodży rysowała nie tylko siła natury w Angkorze pochłoniętym przez dżunglę. Podsycały ją czerwone, szerokie drogi ze stale unoszącym się pyłem. Radosny, głośny śmiech dzieci biegających bez majtek. Kury związane sznurkami za nogi, porozrzucane na ziemi lokalnego marketu. I mężczyzna zarzucający wiązkę kurczaków na kierownicę swojego skutera, skołowanymi głowami w dół. Kontrastowe życie w kolorowej krainie jednego dolara, gdzie nam tak łatwo jest go wydać, a im tak trudno go zarobić.

Jak długo trzeba mieszkać w danym miejscu, by je poznać? Ile miesięcy spędzonych na drugim końcu świata musi upłynąć, żeby poza barwnymi kadrami zebrać słowa rzetelnie opisujące codzienność? Ile zebranych doświadczeń pozwoli opisać to miejsce bez generalizowania? Kilka dni spędzonych w obcej, zupełnie abstrakcyjnej względem naszej rzeczywistości nie pozwala jej zgłębić, tym bardziej zrozumieć. Pozostaje przyglądać się, obserwować i utrwalać, by ze skrawków przeżyć zachować wspomnienia o miejscu nieodgadnionym, wciąż mi obcym i nieznanym.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wybierasz się do Siem Reap? Wyszukaj najlepszego noclegu na booking.com