DOI PUI HMONG VILLAGE – CHIANG MAI

 

DOI PUI HMONG VILLAGE – CHIANG MAI

 

Doi Pui jest najwyższym szczytem w Parku Narodowym Doi-Suthep Pui. Wznosi się na wysokość 1685 metrów nad poziomem morza. I choć słynie z pięknych wodospadów, jedną z najciekawszych jego atrakcji jest wioska mniejszości etnicznej Hmong. Oddalona od Wat Phra That Doi Suthep zaledwie o 8 km, nie cieszy się tak wielką popularnością wśród turystów jak znana świątynia. W większości spotkać można tutaj Tajów, którzy przebrani w tradycyjne stroje (w wiosce są wypożyczalnie strojów) paradują między alejkami usłanymi kolorowymi kwiatami, pozując do zdjęć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PSTRYKASZ I WIESZ, ŻE… TO BALLOON PLANT!

Piękny ogród porośnięty barwnymi kwiatami. Wszystko zadbane, wypielęgnowane. Zachwyca niemal każda roślina, bo często widziana pierwszy raz w życiu. Jak okrągła, bombiasta Trojeść Rozdęta. Zielone piłeczki, włochate balony, od których nie mogę oderwać wzroku, podskakują na wietrze. I uwierzyć nie mogę, że żyję w czasach, gdy wystarczy jeden klik, a w telefonie wyskakuje nazwa nieznanego mi kwiecia. Aplikacja, zdjęcie, pstryk, po chwili pojawia się zwrotna informacja: to Balloon Plant lub Gomphocarpus Physocarpus.

 

 

 

 

Dachy bambusowych chat przykrywają gałęzie Wilczomleczu Nadobnego. Gwiazda Betlejemska, piękny kwiat, który w Polsce tworzy atmosferę świąt Bożego Narodzenia, w północnej Tajlandii rozrasta się do gigantycznych rozmiarów.

 

 

 

KOLOROWY STRAGAN KICZOWATYCH RZECZY

Kolorowe targowisko ciągnie się niemal od począku wioski. Mnóstwo na nim toreb i torebeczek, portfelików, spodni w słonie, sukienek z pomponikami, czapek, szalików, akcesoriów i ozdób do włosów. Cała masa rzeczy, które są symbolami tajskich marketów. Dla zainteresowanych – na każdym kroku wypożyczalnie tradycyjnych strojów. Pośród całego barwnego kiczu można znaleźć kawę i herbatę z tutejszych plantacji oraz suszone liście stewii. Drobne listki o intensywnym, bardzo słodkim smaku służą jako naturalny zamiennik cukru.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wystarczy przejść market, przecisnąć się przez wąskie dróżki, przedrzeć przez leśne ścieżki i tam, gdzie kończy się wioska – można podziwiać wspaniałe widoki, rozległą górską panoramę. Najpiękniejsze widoki trzeba sobie wychodzić. Ta wioska to nie jest wyłącznie kolorowy stragan kiczowatych rzeczy, to ludzie, którzy w niej mieszkają, ich ciepłe uśmiechy i prosty sposób życia. Codzienność plemienia górskiego, którą możemy obserwować. Kultura, której namiastkę możemy poznać. To ich tradycyjne kostiumy, bambusowe domy i nowoczesne auta przed nimi.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

HMONG DOI PUI FAMILY COFFEE – KAWA Z CUDOWNYM WIDOKIEM

Punktem widokowym z bajecznym krajobrazem, mocną atrakcją na liście MUSTE SEE w wiosce ludzi Hmong, jest Hmong Doi Pui Family Coffee. Świetny przystanek w trakcie tej jednodniowej wyprawy i przepyszny smak kawy. Warto zajrzeć za budynek tej rodzinnej kawiarni. Na jego tyłach znajduje się niewielka plantacja truskawek. Ciekawie zobaczyć rosnące truskawki pośrodku dżungli, na tle bananowców.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

MUZEM LUDZI HMONG ORAZ NIEWIELKI WODOSPAD

W wiosce znajduje się niewielkie muzeum, w którym można prześledzić historię ludzi Hmong oraz zobaczyć przykładowe wnętrza ich domostw. Jest tutaj także niewielki wodospad Doi Pui. Każda z tych atrakcji to opłata w wysokości 10 baht

 

 

 

 

 

 

 

 

 

(NIE)OPIUMOWA WIOSKA

Podobnie jak większość etnicznych plemion górskich zamieszkujących północną część Tajlandii, ludzie Hmong przez wiele lat zajmowali się uprawą maku i produkcja opium. Do czasu, kiedy król Rama IX wprowadził projekty przekształcające opiumowe wioski w gospodarstwa rolne. Dzięki wprowadzonym przez niego reformom, dziś mieszkańcy wioski Hmong mają dochód ze sprzedaży kawy, własnych produktów rolnych oraz turystycznych pamiątek.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

 

 

Do Doi Pui Hmong Village można dojechać z Chiang Mai na wiele sposobów. Najtańszym środkiem transportu jest czerwony songthaew, który można złapać na przystanku w północnej części Starego Miasta (Google Maps: Minibus Que To Doi Suthep – Actually Songthaew). Na przystanku czeka się, aż kierowca uzbiera grupę dziesięciu osób. Koszt dojazdu do Wat Phra That Doi Suthep wynosi 60 baht. Mało prawdopodobne, że cała grupa będzie chciała pojechać do wioski (o ile ktokolwiek postanowi tam się wybrać – w mojej grupie nikt oprócz mnie wioską nie był zainteresowany, ludzie przyjechali zobaczyć tylko świątynię), dlatego nie dojedzie się tam bezpośrednio. Polecam zwiedzić Wat Phra That Doi Suthep i za kolejne 60 baht dostać do Doi Pui Hmong Village.

 

 

Warto wiedzieć, że kierowcy  usilnie namawiają, by zebrana grupa jadąca do świątyni razem z nimi wróciła (kurs w dwie strony). Jest się wtedy ograniczonym czasowo, co jest rozwiązaniem bezsensownym, bo czerwonych pojazdów w tym miejscu nie brakuje i kursują co kilkanaście minut.

 

 

Pomiędzy świątynią a Hmong Village jest przystanek Bhubing Palace. Trzeba pamiętać o tym, żeby nie wysiąść zbyt wcześnie, bo zamiast do wioski, trafi się do królewskiej rezydencji. Powrót wygląda podobnie. Jeśli nie będzie czerwonego pojazdu jadącego do Chiang Mai, nie pozostaje nic innego jak przykleić się do grupy Tajów, którzy rodzinnie/grupowo przyjechali czerwonym songthaewem. Płacąc 60 baht dojedzie się bez problemu do Doi Suthep. Tam trzeba się przesiąść w songthaew jadący do Chiang Mai (kolejne 60 baht).

Oczywiście, można bezpośrednio dojechać do wioski czerwonym songthaewem lub Grabem, ale wtedy zapłaci się znacznie więcej za dojazd. Rozwiązanie opłacalne, jeśli podróżuje się w większej grupie.